Hotelowa Polska - moje hotelowe przygody ;)

Dlaczego warto pić z Włochami?

by admin on lutego.05, 2009, under Przygody

Dzień rozpoczął się jak zwykle. Wstałem o 6 godzinie,  kiedy słońce z całą mocą przebijało się przez uchylone żaluzje prosto na moją twarz. Na dzieńdobry wypiłem pół litra wody gdyż noce w nieklimatyzowanym hotelu to katorga dla organizmu o psychice nie wspominając… Jak mnie poinformowano, w dniu dzisiejszym miałem obiecaną działającą klimatyzację więc oby tak się stało!Po śniadaniu wybrałem się na miasto. Włosi są ciekawą nacją. Panowie cały czas wrzeszczą jak koguty stojąc w korkach lub gdy jakiś “Loca” zajedzie im drogę. Panie znowu bardziej przypominają kurę chociaż ładnej aparycji Włoszkom odmówić nie można.

Idąc drogą rozmawiałem przez telefon a kiedy skończyłem usłyszałem za plecami “Polak?”. Odwróciłem się i mym oczom ukazał się nikt inny jak jakiś facet… Jak się później okazało był to rdzenny obywatel naszego kraju który wieczorem miał mnie zaprowadzić na fajną imprezę. Dlaczego by nie… Siedzenie w hotelu i pogrywanie w Playstation już mi się znudziło.

Marek zaprowadził mnie do malowniczego domu który wyglądał raczej jak willa znanego rapera. Impreza widać rozrkręcała się na dobre i ze wsząd można było słyszęc donośne okrzyki i tłum bawiący się na całego.

- Wchodzimy? - Zapytał Marek.

-Jasne! - skromnie odpowiedziałem.

Poznawałem coraz więcej ludzi. Zapraszano mnie do picia i nim się zorientowałem byłem lekko wstawiony i nic nie miało dla mnie znaczenia bo liczyła się tylko impreza. Przy jednym ze stolików poznałem właściciela willi. Jak się okazało był on producentem muzycznym i podobno świetnie sobie radził na rynku Włoskim. Tak naprawdę to gówno mnie to bchodziło bo przecież jest impreza ;)

Z Markiem i właścicielem willi zaczęliśmy pić. Rozmawiając o różnych ważnych bądź mniej ważnych sprawach właściciel zaproponował mały zakład. Obok willi był 30 metrowy basen którego głębokość sięgała 3,5 metra. Zakład miał polegać na tym kto wyłowi więcej piw z dna basenu. Połowa ludzi podchwyciła pomysł i impreza przeniosła się tuż obok basenu. 20 butelek pełnych piwa wylądowało na dnie. Rozpoczął się wyścig po dumę!

Marek był pierwszy, wparował do wody z całym impetem zapominając chyba o zatkaniu buzi bo równie szybko jak wskoczył do wody z niej wyskoczył krztusząc się i wywołując salwy śmiechu wśród widowni. Następnym śmiałkiem był właściciel. Z Markiem z uśmiechem na twarzy wypatrywaliśmy ile butelek będzie w stanie zataszczyć na powierzchnię właściciel. Właściciel wyłowił 3 butelki, 2 trzymając w jednej ręce a jedną w gaciach…

Nadeszła kolej mojego popisu. Skoczyłem na główkę i odrazu zanurkowałem na samo dno basenu. Zdekompresowałem powietrze i odrazu moje uszy poczuły ulgę. Jedną butelkę wsadziłem do majtek jak właściciel. W lewej ręce trzymałem jedną butelkę a w prawej dwie. Wszystko fajnie ale do cholery jak teraz wypłynąć?! Odepchałem się nogami od dna machając nogami z całych sił. Udało się, jestem na powierzchni!

Okrzyki uznania towarzyszyły mi kiedy wygramoliłem się z basenu. Właściciel gratulował śmiejąc się zarazem z wypchanych majtek. Dostałem w nagrodę skrzynkę najlepszego piwa które piliśmy do 4 rano tańcząc z dziewczynami na ogrodzie. Jak się później okazało, właściciel polubił mnie i Marka i od tamtej pory jesteśmy dobrymi znajomymi. Kiedy tylko pojawiam się we Włoszech, właściciel Pablo szykuje imprezę powitalną z naszą ulubioną konkurencją ;) Dlatego właśnie warto pić z Włochami…

:

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby napisać komentarz.

Szukasz czegoś?

Użyj formularza poniżej w celu wyszukania:

Jeśli nadal nie znalazłeś tego czego chciałeś to napisz komentarz a my postaramy się jak najszybciej nadrobić zaległości!

Archiwum

Wszystkie wpisy, chronologicznie...